Zdjęcie otwierające ten artykuł przedstawia kapliczkę św. Jana Nepomucena w Nowinach Horynieckich. To właśnie przy takich miejscach przez lata zbierali się mieszkańcy Roztocza na wieczorne majówki.
„Chwalcie łąki umajone” i nagły powrót do dzieciństwa
Są takie momenty, które trudno wytłumaczyć komuś spoza Roztocza.
Wystarczy kilka pierwszych słów pieśni „Chwalcie łąki umajone”, zapach wilgotnego wieczoru po deszczu, dźwięk roweru jadącego asfaltową drogą między polami albo widok starej kapliczki pod lipą — i nagle człowiek wraca pamięcią do dzieciństwa.
Dla wielu z nas nabożeństwa majowe były kiedyś po prostu obowiązkiem. Trzeba było iść. Babcia wołała, rodzice przypominali, a człowiek wolał zostać w domu albo pograć z kolegami w piłkę. Majówka wydawała się czymś starym, nudnym i niezrozumiałym.
Dopiero po latach zaczyna się dostrzegać, że uczestniczyło się w czymś wyjątkowym.
Czym właściwie są nabożeństwa majowe?
Nabożeństwa majowe, potocznie nazywane „majówkami”, to katolickie nabożeństwa odprawiane w maju ku czci Matki Bożej. Ich centralną częścią jest śpiew Litanii Loretańskiej oraz tradycyjnych pieśni maryjnych.
Na Roztoczu majówki bardzo często odbywały się — i nadal odbywają — nie tylko w kościołach, ale również przy przydrożnych kapliczkach i krzyżach.
I właśnie to nadaje im wyjątkowy charakter.
Bo majówka tutaj nigdy nie była wyłącznie religijnym rytuałem. Była też spotkaniem ludzi. Sąsiadów. Rodzin. Całych wsi.
Wieczory, które tworzyły wspólnotę
Jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu życie na wsiach wyglądało inaczej. Nie było smartfonów, Netflixa i mediów społecznościowych. Ludzie częściej spotykali się ze sobą naprawdę.
Majówki były jednym z takich momentów.
Wieczorem mieszkańcy schodzili się pod kapliczkę. Ktoś przynosił krzesło, ktoś inny śpiewnik. Dzieci biegały wokół, starsi rozmawiali przed rozpoczęciem nabożeństwa, a później wspólnie śpiewano litanię i pieśni, które praktycznie każdy znał na pamięć.
Dzisiaj wiele osób dopiero po czasie rozumie, że to była część lokalnej kultury i tożsamości.
Nie chodzi nawet wyłącznie o religię. Chodzi o poczucie zakorzenienia. O świadomość, że przez dziesiątki lat dokładnie w tym samym miejscu spotykali się ludzie przed nami — nasi dziadkowie, pradziadkowie, sąsiedzi.

Majówka odmawiana w miejscowości Tomaszów Lubelski przy krzyżu przy drodze 29 listopada w kierunku Majdanu Górnego - 27.05.2026 18:47
Dlaczego na Roztoczu nadal ma to znaczenie?
Roztocze długo pozostawało regionem mocno związanym z tradycją i życiem lokalnej społeczności. W wielu miejscowościach przydrożne kapliczki nadal są naturalnym elementem krajobrazu — tak samo oczywistym jak stare sady, drewniane stodoły czy polne drogi.
Majówki są częścią tego świata.
Nawet osoby, które dziś mieszkają w miastach albo nie uczestniczą regularnie w życiu Kościoła, często odczuwają nostalgię, gdy słyszą charakterystyczne pieśni maryjne. To wspomnienie spokojniejszych czasów, dzieciństwa i ludzi, których często już z nami nie ma.
I może właśnie dlatego te nabożeństwa są ważne.
Bo przypominają, że kultura regionu nie składa się wyłącznie z zabytków i historii zapisanej w książkach. Tworzą ją też małe rzeczy — wspólne śpiewy, wieczorne spotkania i tradycje przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Coś więcej niż tradycja
Dzisiaj świat wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze dwadzieścia lat temu. Wszystko dzieje się szybciej, a lokalne zwyczaje często znikają niezauważenie.
A jednak majówki wciąż gdzieś trwają.
Czasem przy małej kapliczce na końcu wsi. Czasem przy starym krzyżu stojącym między polami. Czasem w gronie kilku osób.
I może właśnie dlatego warto o nich pamiętać — bo są jednym z tych elementów, które sprawiają, że Roztocze nadal pozostaje Roztoczem.